Tomasz Olszówka

Czas na lepszy Tarnów

Tarnowianin. Menedżer. Aktywista.

Tarnowianin od urodzenia i z wyboru. Ekonomista, prawnik, biznesmen i aktywista miejski. Absolwent klasy matematyczno - fizycznej I Liceum Ogólnokształcącego im. Kazimierza Brodzińskiego w Tarnowie. Ukończył Akademię Ekonomiczną w Krakowie na kierunku Ekonomia, Przedsiębiorczość i Innowacje oraz Wydział Prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dyrektor ekonomiczny Zakładów Mechanicznych w Tarnowie w latach 2008-2010.

O mnie

Prezes Centrum Zdrowia Tuchów (2010-2018)

Laureat indywidualnych i zespołowych nagród w dziedzinie marketingu i zarządzania placówką medyczną: Gazela Biznesu, Gepard Biznesu, Złota Setka Szpitali, Sukces Roku w Ochronie Zdrowia. Uhonorowany, przez Ministra Zdrowia, wyróżnieniem Menadżer roku 2016 – placówki prywatne.

Radny Osiedla Strusina.

Założyciel Inicjatywy Miejskiej „Anioł Struś”, aktywista projektu „Powietrze Tarnów”. Propagator edukacji zdrowotnej organizator wydarzeń społeczno-kulturalnych: 3Maj się Zdrów Festival, Muzykoterapia Duszy, Nocny Rajd Rowerowy. Inicjator powstania i lider Stowarzyszenia Nasze Miasto Tarnów. Kandydat stowarzyszenia na Prezydenta Miasta Tarnowa w wyborach samorządowych 2018.

pic_kandydat2

Misja

Inspirować. Motywować. Wspierać.

Miasto tworzą ludzie. To przestrzeń relacji, dyskusji i działania. Często bywa polem konfliktów, ścierania się poglądów, polemiką odmiennych racji. Dlatego wymaga szczególnej uwagi, poszanowania i kompromisu. Aby to osiągnąć potrzebne jest nowe otwarcie. Zmiana perspektywy. Przełamanie stereotypów. Pozbycie się kompleksów.

Wierzę, że miasto jest znakiem naszej obecności i tożsamości. Jest dobrem wspólnym, w którym każdy z nas ma swój udział. Codzienność jest początkiem przyszłości. Liczy się tu i teraz . To, co możemy zrobić dla miasta, robimy dla siebie. Warto o tym pamiętać i być za nie współodpowiedzialnym.

Tarnów to moje miasto. To moje miejsce na Ziemi. Jest, jak my wszyscy, pełne uroków i wad. Ma swój charakter, temperament i mnóstwo kompleksów. To Tarnowianie nadają mu sens. W nich tkwi siła zmiany i rozwoju. Wystarczy po nią sięgnąć i uwolnić energię.

Mieszkańcy są największym kapitałem miasta. Tylko ich pomysły, entuzjazm i moc sprawcza mogą zaprocentować na przyszłość. Trzeba dać im impuls. Zainspirować do działania, motywować do zmiany i wspierać aktywność.

Wizja

Koncepcja. Konsekwencja. Kapitał.

Miasto nie znosi monotonii. Tak jak życie. Ruch, dynamika, zmiana to dzięki nim potrafi rozwijać się i tworzyć lepsze perspektywy dla mieszkańców. Im bliżej jest ich potrzeb i aspiracji, tym lepiej spełnia swoją rolę i funkcję. „Uruchomić miasto” w każdej sferze życia to cel jaki stawiam ponad wszystko.

Tarnów jest miastem ukrytego potencjału. Zaniechania, koniunkturalizm i brak wizji uśpił jego ambicje. Miasto wstrzymało bieg, z każdym rokiem tracąc to, co najważniejsze – ludzi. Odwrócić perspektywę: miasto dla mieszkańców i przekonać ich, że warto tu żyć to najistotniejszy impuls zmian. Na lepsze.

Chcę, aby Tarnów był nowoczesny. Dynamiczny i otwarty na przyszłość. Służył mieszkańcom w realizacji planów. Dawał szansę rozwoju i przyciągał swym potencjałem. Był innowacyjny w biznesiei zarządzaniu, kreatywny w edukacji i kulturze, ekologiczny na co dzień i przyjazny dla wszystkich pokoleń.

Można tego dokonać. Dzięki spójnej koncepcji rozwoju, która scala oddolne pomysły mieszkańców z instytucjonalną strategią miasta. W oparciu o konsekwentne, planowe i sukcesywne realizowanie przedsięwzięć. Przy wykorzystaniu istniejącego potencjału miasta i mieszkańców, które są pretekstem do pozyskiwania funduszy zewnętrznych i budowania kapitału miastaw każdym wymiarze jego egzystencji.

Koncepcja, konsekwencja i kapitał to wartości wokół,których buduję wizję miasta. Jej urzeczywistnienie wymaga wrażliwych kompetencji zarządcy, organizatora, społecznika, ale przede wszystkim sympatii do ludzi i miasta. To ona uruchamia w nas pokłady energii. Lepszych zmian.

Moje miejsce

Tarnów był dla mnie zawsze wielki. Jak Mrówkowiec. Z perspektywy chłopca wydawał się ogromny. Idąc z rodzicami za rękę powoli odsłaniał swoje tajemnice. Krzywiznę Wałowej, podcienia rynku, zakamarki w Parku Strzeleckim. Miał smak lodów w Tatrzańskiej, zapach stadionu i blask wesołego miasteczka przy Lwowskiej.

Rósł ze mną w oczach i powoli zmieniał swój charakter. Bywało, że zaczynał się na przystanku „9” i kończył późno w nocy. Kręcił się na 33 1/3 w Klubie Płytowym, grał echem Tarnowskiej Piwnicy i zapadał się w mroku sceny teatru na Warsztatowej. Zimna fala i gorący czas zmian.

O tym ciągle mówiliśmy. Na murku przed liceum, w knajpie i snując się popołudniami po ulicach. Tarnów wtedy to byli moi przyjaciele. Jeszcze naiwni i pełni ideałów. Zbuntowani. Zaczytani. Zasłuchani.

Z czasem jednak zaczynał się zmniejszać. Aż do momentu gdy stał się małą kropką na mapie. Punktem weekendowych powrotów ze studiów. Miejscem tymczasowym, do którego się wraca, aby stąd zaraz wyjechać. Był bardziej domowy i rodzinny. To, co wielkomiejskie i nowe miało swój indeks zupełnie gdzie indziej.

Powroty bywają trudne. Tak się wydaje. Może dlatego, że towarzyszy im czasami nuta nostalgii i cała gama niepewności. Dla mnie Tarnów przestał już być miastem tylko urodzenia, a stał się miastem dorosłego życia. Punktem odniesienia dla moich ambicji i aspiracji. Miejscem, które na nowo odkrywałem spacerując z małą rączką w dłoni.

Tarnów wydawał się nieznośny. Drażnił swoimi pretensjami, niespełnionymi nadziejami na lepszy start. Znikał z powierzchni. Zamykał fabryki pieczętując ich kres bezwzględnymi prawami ekonomii. Paradoksalnie dawał i przekreślał szansę na dobrą pracę, lepszy biznes i większy zysk.

Byłem tym, któremu się udało. Stworzyłem zespół ludzi, zaufałem ich kompetencjom i dałem przestrzeń do rozwoju. Ośrodek zdrowia, szpital, sieć placówek medycznych. Udowodniliśmy, że służba zdrowia, może dobrze funkcjonować i dbać jak najlepiej o ludzi.

Miałem jednak pewien kredyt do spłacenia. Wobec ludzi i miejsca z którego pochodzę. Moja rodzina, od pokoleń związana z Tarnowem, zawsze angażowała się w życie miasta. Ten gen lokalnego patriotyzmu zaszczepili też i u mnie. Dlatego postanowiłem działać. Zaczynając od najbliższej przestrzeni osiedla i najprostszych, wydawać by się mogło najłatwiejszych, spraw dotyczących mieszkańców dzielnicy.

Byłem pod wrażeniem. Ilość osób, którym nie jest wszystko jedno, jest w Tarnowie ogromna. Ich entuzjazm, zaangażowanie i bezinteresowność przyczyniły się do zawiązania stowarzyszenia. Niezależnego stowarzyszenia. Stowarzyszenia Nasze Miasto Tarnów.

Teraz wiem, jaki chce żeby był Tarnów. Liczę, że grono „miastoczułych” ludzi, podzielających naszą wizję jest większe. To dzięki nim rysuje się szansa na lepszy Tarnów. Nasz Tarnów z moich wyobrażeń.